A A AWydarzeniakomentarze (7)

Krotoszyn: Upada drobny handel

Krotoszyn: Upada drobny handel

Fot.: Łukasz Cichy

Krotoszyn: Upada drobny handel

Na problem mniejszej liczby sklepów w rejonie zrewitalizowanego rynku w Krotoszynie oraz w jego okolicy zwrócił szerzej uwagę Robert Cichowlas z powiatowych struktur partii KORWIN.

-Coraz częstszym widokiem w centrum Krotoszyna są sklepy, które do niedawna jeszcze miały normalne wystawy, a teraz całe zalepione są szarym papierem z napisem „zamknięte”. Co się dzieje, przecież według urzędującego burmistrza pana Marszałka wszystko w naszym mieście rozwija się co najmniej dobrze. Nie jest to trafna diagnoza - krotoszyński handel przeżywa ciężkie chwile i sprawia wrażenie agonalne. Te placówki, które jeszcze funkcjonują świecą pustkami. Co jest tego przyczyną? Czy władze lokalne popełniły jakieś zasadnicze błędy? Bardzo kosztowna rewitalizacja rynku nadała mu nowego blasku i wyjątkowej urody, ale także ograniczyła i to znacznie ruch zmotoryzowanych klientów co do dzisiaj odczuwają właściciele sklepów i restauracji. Mniejszy ruch to niższe obroty - twierdzi Robert Cichowlas.

Handel siada, bo nie ma ruchu
Sprawdziliśmy to. Po zachodniej stronie Rynku obok siebie znajdują się cztery lokale z zaklejonymi witrynami sklepowymi. - Po pierwsze ludzie nie mają pieniędzy. Po drugie w związku z zamknięciem ruchu kołowego ludzie nie mają tu po co przyjeżdżać, bo sklepy znikają. W czasie remontu Rynku był większy obrót niż teraz - tłumaczy nam sklepikarz z Rynku.

Za winę obarcza też powstałe od zachodniej strony ogródki piwne. - Lepiej byłoby zrobić tu parking. Na czas jakiejś imprezy można by te auta przestawiać - tłumaczy. Udaliśmy się do kolejnego lokalu z pytaniem czy jest lepiej niż przed rewitalizacją. - Zdecydowanie gorzej. Katastrofa. Jak się nie zmieni to upadniemy wszyscy. Rynek umiera - twierdzi Barbara Woj-ciul. - Dopóki nie wróci ruch kołowy na Rynku nic się nie zmieni. Ponadto nie ma gdzie zaparkować. Jakby postawili zamiast ratusza market to okazałoby się nagle, że można otworzyć rynek i nawet by parking podziemny zbudowali - dodaje ironicznie Wojciech Wojciul.

My już tylko wegetujemy
Kolejne sklepy w likwidacji znaleźliśmy również na wchodniej stronie Rynku, na ul. Koźmiń-skiej oraz na ul. Zdunowskiej.

- Handel siada, bo nie ma ruchu. Chcielibyśmy by był ruch chociaż z dozwoloną prędkością do 20 km/h. Wówczas ludzie by jechali i mogli oglądać co jest w witrynach - mówi nam właścicielka jednego ze sklepów na Rynku. - Czarno to widzę. Widać to po obrotach. Dodatkowo prawie 90 proc. handlu zabrały markety. W nas to uderzyło mocno. To już jest wegetacja, nie ma szans rozwoju - mówi sklepikarz z ul. Zdunowskiej.

Idziemy dalej widzimy napisy na szybach sklepowych: „Tydzień cen hustowych - likwidacja”, „Likwidacja”, „Lokal do wynajęcia”. To wszystko niestety wpływa na to, że spacer po kro-toszyńskim rynku miast być przyjemnością mocno przy-tłacza i stwarza wśród ludzi poczucie niepewności i swoistej bezradności.

To nie tylko problem Krotoszyna
Skontaktowaliśmy się z burmistrzem Krotoszyna, który na ten temat wyraził swoją opinię. - Te kwestie wielokrotnie wyjaśnialiśmy. Miejsc parkingowych jest więcej niż przed rewitalizacją. Przypuszczam, że głównym powodem zmniejszenia się handlu jest przeniesienie się handlu w inne miejsca. Ludzie jeżdżą do marketów. Mają takie oczekiwania. Te procesy występują wszędzie. Jak popatrzymy na  Rynek w Gostyniu to on jest ró-wnież zrewitalizowany, ruch jest otwarty i handel tam też upada. Podobnie jest ze św. Marcinem w Poznaniu, który niegdyś był dzielnicą handlową - wyjaśnia burmistrz Krotoszyna Franciszek Marszałek.

Jego zdaniem, zjawisko to jest powszechne i Krotoszyn nie jest wyjątkiem jeśli o to chodzi. - Gdyby nawet Rynek był otwa-rty to idea rewitalizacji ległaby w gruzach. Te propozycje sklepikarzy by Rynek był w niektóre dni otwarty, a w niektóre zamknięty są nie do opanowania - mówił Franciszek Marszałek. Czy rzeczywiście głównym powodem są markety?

Mimo wszystko walczą
Sprawdziliśmy inne miejsce, a dokładnie sklep znajdujący się na zdunowskim Rynku. Sklep nie znajduje się przy zamkniętej strefie, lecz przy Drodze Krajowej nr 15. Pytamy czy markety mają wpływ na zmniejszenie się handlu. - Oczywiście, że miało wpływ i to zdecydowany! Producenci chcą za wszelką cenę utrzymać się w marketach, nawet kosztem nieopłacalności. Ponoć jedna osoba zatrudniona w w markecie, odbiera 7 miejsc pracy na lokalnym rynku. Tracą nie tylko osoby związane z handlem, ale również wszyscy lokalni usługodawcy. W marketach natomiast, pracownicy cierpią na nadmiar obowiązków, a praca często bywa ponad ludzkie możliwości  - mówi Damian Młynarczyk, wła-ściciel sklepu.

- Z pewnością powstawanie nowych marketów nie przyczynia się do polepszenia kondycji małych, rodzinnych sklepów. Nie mamy jednak danych, które wskazywałyby na jakieś załamanie rynku. Od czasu do czasu to zamyka się, to otwiera nowy punkt handlowy. Właściciele małych sklepów walczą na  rynku jakością usług i oferowanych produktów, oraz specyficznym przystosowanym do  konkretnych odbiorców asortymentem - wyjaśnia  burmistrz Zdun Tomasz Chudy.

STREFA BIZNESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!

Więcej na temat: handel, sklepy

Komentarze (7)

  • ~To samo co w Po... 2016-02-09, 12:41

    I bedą przez następne kadencje biadolić jak ożywić miasto. 

    Frajerstwo marketowe!

  • ~B-29 2016-02-09, 13:17

    Biedronka jest jak bomba neutronowa. W promieniu 3 kilometrów znikają inne sklepy. Z prędkością światła...

  • ~mar 2016-02-09, 14:00

    Nie ma się czemu dziwić, boć ludzie chcą pacić coraz mniej za coraz więcej. A mae sklepy tego nie zapewnią, tym bardzie że nie tak rzadko kupują towary do dalszej sprzedaży nie w hurtowniach, ale w wielkich sieciach handlowych, przeważnie na promocjach. Widać to doskonale - jak wywoż pene wielkie wózki to cukru, to kawy, to napojów wszelakiego rodzaju itp i td. Taki handelek prędzej czy później musi zginąć.

  • ~mar 2016-02-09, 14:00

    Nie ma się czemu dziwić, boć ludzie chcą pacić coraz mniej za coraz więcej. A mae sklepy tego nie zapewnią, tym bardzie że nie tak rzadko kupują towary do dalszej sprzedaży nie w hurtowniach, ale w wielkich sieciach handlowych, przeważnie na promocjach. Widać to doskonale - jak wywoż pene wielkie wózki to cukru, to kawy, to napojów wszelakiego rodzaju itp i td. Taki handelek prędzej czy później musi zginąć.

  • ~mar 2016-02-09, 14:00

    Nie ma się czemu dziwić, boć ludzie chcą pacić coraz mniej za coraz więcej. A mae sklepy tego nie zapewnią, tym bardzie że nie tak rzadko kupują towary do dalszej sprzedaży nie w hurtowniach, ale w wielkich sieciach handlowych, przeważnie na promocjach. Widać to doskonale - jak wywoż pene wielkie wózki to cukru, to kawy, to napojów wszelakiego rodzaju itp i td. Taki handelek prędzej czy później musi zginąć.

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.